Drewniana wieża wartownicza, podwójny pas drutu kolczastego, ceglane baraki i równo przycięta trawa w słońcu – dziś to spokojne miejsce pamięci na skraju Dobiegniewa. Osiemdziesiąt lat temu za tym drutem toczyło się jedno z najbardziej niezwykłych doświadczeń polskiej niewoli wojennej. Mowa o Oflagu II C Woldenberg – obozie, w którym polscy oficerowie, odcięci od świata, zbudowali za drutami własne państwo: z uniwersytetem, teatrami, orkiestrą symfoniczną, a nawet własnymi igrzyskami olimpijskimi.
Obóz dla oficerów
Oflag (od niem. Offizierslager – obóz oficerski) II C powstał na przełomie 1939 i 1940 roku pod miastem Woldenberg, dziś noszącym nazwę Dobiegniew (powiat strzelecko-drezdenecki, województwo lubuskie). Obóz zajmował około 25 hektarów, położonych mniej więcej kilometr od miasta. Co istotne, większość baraków wznosili sami polscy żołnierze – budowę ukończono w drugiej połowie 1941 roku. Powstało 25 ceglanych baraków mieszkalnych oraz liczne budynki pomocnicze: kuchnie, sale wykładowe, teatry i areszt.
Obóz był przeznaczony przede wszystkim dla oficerów Wojska Polskiego wziętych do niewoli w kampanii wrześniowej 1939 roku, a w późniejszym okresie trafili tu także uczestnicy powstania warszawskiego. Teren podzielono na dwie części – „Wschód” (Ost) i „Zachód” (West) – z których każda składała się z trzech batalionów.
Prawie siedem tysięcy jeńców
Największą liczebność obóz osiągnął w kwietniu 1942 roku, po przybyciu grupy jeńców z Oflagu X C Lubeka. Przebywało wówczas w Woldenbergu około 6740 jeńców – w tym 5944 oficerów oraz 796 szeregowych pełniących funkcje ordynansów. Zgodnie z konwencją genewską oficerów nie wolno było zmuszać do pracy fizycznej, dlatego szeregowi wykonywali prace obsługowe, m.in. w kuchniach.
Warunki bytowe były trudne. Baraki były słabo izolowane, dokuczały głód, ciasnota i ograniczony dostęp do opieki medycznej. Monotonia i poczucie uwięzienia prowadziły do zjawiska, które sami jeńcy nazywali „chorobą drutu kolczastego” – stanu psychicznego wyczerpania. Właśnie walka z tą chorobą stała się jednym z motorów fenomenu Woldenbergu.
Uniwersytet za drutami
Wśród jeńców znalazło się ponad osiemdziesięciu naukowców, co pozwoliło na stworzenie prawdziwego „Uniwersytetu Woldenberskiego”. Prowadzono wykłady, seminaria i kursy z dziesiątek dziedzin – prawa, filozofii, matematyki, języków obcych. Seminaria z egiptologii prowadził sam profesor Kazimierz Michałowski, późniejszy twórca polskiej szkoły archeologii śródziemnomorskiej. Co ciekawe, część dyplomów zdobytych w obozie została po wojnie formalnie uznana.
Działały też trzy teatry (dwa dramatyczne i jeden kukiełkowy), w których występowali zawodowi aktorzy – m.in. Kazimierz Rudzki. Życie muzyczne obejmowało chóry i orkiestrę symfoniczną. Jeńcy tworzyli grafiki, obrazy i rzeźby, pisali wiersze, pieśni i sztuki, wydawali gazety obozowe, a nawet prowadzili własną pocztę obozową z własnymi znaczkami.
Igrzyska olimpijskie w niewoli
Osobny rozdział to sport. W obozie grano w piłkę nożną, siatkówkę, koszykówkę, uprawiano boks. Najbardziej symbolicznym wydarzeniem były jednak obozowe igrzyska olimpijskie, zorganizowane od 23 lipca do 13 sierpnia 1944 roku – w roku, w którym „prawdziwe” igrzyska z powodu wojny się nie odbyły. W ich organizacji pomagało trzynastu przedwojennych polskich olimpijczyków przebywających w obozie. Dla jeńców była to nie tylko rozrywka, ale i manifestacja narodowej dumy oraz niezłomności ducha.
Konspiracja i ucieczki
Równolegle z życiem kulturalnym toczyła się działalność konspiracyjna. Jeńcy utrzymywali ukryte odbiorniki radiowe, prowadzili nasłuch i wywiad, przygotowywali ucieczki. Przedstawienia teatralne i inne wydarzenia bywały przykrywką dla zdobywania materiałów do kopania tuneli. Odnotowano ponad dwadzieścia prób ucieczek – łącznie z obozu zbiegło 34 oficerów i szeregowych.
Styczeń 1945: ewakuacja
W obliczu nadciągającej ofensywy Armii Czerwonej, 25 stycznia 1945 roku rozpoczęto ewakuację obozu. Jeńców podzielono na dwie kolumny. Grupa „Wschód” odzyskała wolność już 30 stycznia 1945 roku w okolicach Dziedzic. Grupę „Zachód” pognano w głąb Niemiec – ich marsz zakończył się dopiero 9 marca 1945 roku rozdzieleniem i wysłaniem do innych obozów (m.in. w Lubece, Hamburgu i Murnau), a wyzwolenia doczekali się od wojsk alianckich na froncie zachodnim.
Miejsce pamięci dziś
Pamięć o „Woldenberczykach” pielęgnuje dziś Muzeum Woldenberczyków w Dobiegniewie, utworzone w 1987 roku z inicjatywy byłych jeńców i ich rodzin. Placówka mieści się na terenie dawnego obozu, w jednym z najlepiej zachowanych budynków poobozowych, który w latach 2020–2022 przeszedł gruntowny remont. Od 2022 roku muzeum działa w ramach Centrum Kultury w Dobiegniewie. Ekspozycja o powierzchni około 400 m² gromadzi dokumenty, prace plastyczne, znaczki poczty obozowej i inne świadectwa niezwykłego życia obozu.
Zachowana wieża wartownicza, ogrodzenie z drutu kolczastego i ceglane baraki – jak te na zdjęciu – nie są już narzędziami uwięzienia. Stały się pomnikiem ludzi, którzy w najtrudniejszych warunkach nie dali się złamać i udowodnili, że ducha, nauki i kultury nie da się zamknąć za drutem.
Źródła: Wikipedia (hasło „Oflag II C Woldenberg”), Instytut Pamięci Narodowej (przystanekhistoria.pl, szczecin.ipn.gov.pl), Centralne Muzeum Jeńców Wojennych (cmjw.pl), Muzeum Woldenberczyków w Dobiegniewie.


