Swinemünde w ogniu – koniec wojny na wyspie Uznam
Wiosną 1945 roku Swinemünde, jak wówczas nazywało się Świnoujście, było miastem pędzonym strachem. Przez port przewalały się tysiące uchodźców z Prus Wschodnich i Pomorza, ewakuowanych drogą morską w ramach operacji „Hannibal”. Stacja kolejowa, nabrzeża i parki zdrojowe zapełniły się cywilami czekającymi na transport na zachód. Tymczasem w porcie stacjonowały okręty Kriegsmarine, co czyniło miasto celem strategicznym.
12 marca 1945 roku nad Swinemünde nadleciało ponad 660 ciężkich bombowców amerykańskich Sił Powietrznych (USAAF). Nalot, przeprowadzony na prośbę radzieckiego dowództwa, trwał około godziny. Na miasto i port spadło blisko 1500 ton bomb burzących i zapalających. Zniszczenia były ogromne – zatopiono kilkanaście statków, w tym pełen uchodźców transportowiec „Andros”, na którym zginęło około 570 osób. Łączna liczba ofiar szacowana jest dziś na 5 do 10 tysięcy, głównie cywilów i uciekinierów. Wielu z nich spoczywa na Cmentarzu Wojennym w Golm na wyspie Uznam, który do dziś jest miejscem polsko-niemieckiego pojednania.
5 maja 1945 roku Swinemünde zajęły oddziały 2. Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej. Niemiecka „Festungs-Division Swinemünde” nie podjęła poważniejszej obrony – priorytetem była ewakuacja żołnierzy i ludności cywilnej na zachód. Radziecka komendantura wojenna natychmiast przejęła kontrolę nad miastem i portem, który stał się bazą Floty Bałtyckiej ZSRR.
Poczdam i granica „bezpośrednio na zachód od Świnoujścia”
O losach Świnoujścia zadecydowała konferencja poczdamska, zakończona 2 sierpnia 1945 roku. Wielka Trójka ustaliła, że zachodnia granica Polski przebiegać będzie wzdłuż Odry i Nysy Łużyckiej, a w rejonie Zatoki Pomorskiej – „bezpośrednio na zachód od Świnoujścia”. Dlaczego Świnoujście miało przypaść Polsce? Odpowiedź leżała w geografii: przez cieśninę Świna i 67-kilometrowy tor wodny do Szczecina biegła jedyna droga morska do portu szczecińskiego. Bez Świnoujścia Szczecin – również przyznany Polsce – byłby portem odciętym od morza.
Decyzje poczdamskie były jednak ogólnikowe i wymagały doprecyzowania w terenie. W dniach 20–21 września 1945 roku w Greifswaldzie i Schwerinie obradowała komisja polsko-radziecka. Stronę polską reprezentowali pełnomocnik rządu na Okręg Pomorza Zachodniego ppłk Leonard Borkowicz i prezydent Szczecina inż. Piotr Zaremba, stronę radziecką – generałowie Iwan Sierow i Iwan Chabarow. Efektem negocjacji był akt graniczny podpisany 21 września 1945 roku w Schwerinie, który ustalił przebieg granicy od Świnoujścia po Gryfino. Termin przekazania terenów polskiej administracji wyznaczono na 4 października 1945 roku.
Nieudane próby i wreszcie przejęcie miasta
Zanim doszło do formalnego przekazania, Polacy dwukrotnie próbowali objąć Świnoujście – już w maju i sierpniu 1945 roku grupy operacyjne docierały do miasta, ale za każdym razem radziecki komendant wojenny major Domaszew odsyłał je z niczym. Sowieci traktowali port jako swoją zdobycz wojenną i nie zamierzali się z niego wycofywać przed czasem. Z miasta i okolicy wywożono na wschód maszyny, surowce, żywność i wyposażenie.
Dopiero po ustaleniach schweryńskich sytuacja ruszyła z miejsca. 4 października 1945 roku do Świnoujścia przybyła polska grupa operacyjna kierowana przez Władysława Matulę, pełnomocnika rządu na obwód Uznam-Wolin. Oficjalne przekazanie władzy nastąpiło 6 października 1945 roku: niemiecki burmistrz Wolfgang Schuhart przekazał administrację stronie polskiej w obecności radzieckiego komendanta. Pierwszym polskim burmistrzem Świnoujścia został Ignacy Molik, który pełnił tę funkcję do października 1946 roku.
Garść Polaków wśród tysięcy Niemców
Proporcje ludnościowe w pierwszych tygodniach polskiej administracji były przytłaczające. Według sprawozdania Władysława Matuli z 29 listopada 1945 roku w Świnoujściu mieszkało około 22 500 Niemców i zaledwie około 500 Polaków. Polscy osadnicy przybywali z różnych stron – z Kresów Wschodnich, centralnej Polski, z demobilizowanych oddziałów wojskowych. Brakowało dosłownie wszystkiego: żywności, lekarstw, opału, wykwalifikowanych urzędników. Przez pewien czas niemiecka ludność utrzymywała ciągłość pracy w zakładach, rybołówstwie i rolnictwie, bo polskich fachowców po prostu nie było.
Proces wysiedlania Niemców rozłożył się na wiele miesięcy. Do połowy 1946 roku miasto opuściło ponad 17 tysięcy niemieckich mieszkańców. Pod koniec 1946 roku w samym Świnoujściu żyło już około 3 500 Polaków przy wciąż blisko 3 900 Niemcach. Intensywna akcja przesiedleńcza trwała przez cały rok 1946 i wiązała się z licznymi trudnościami – również nadużyciami i incydentami kryminalnymi.
Pierwszy rok – odbudowa od zera
Tempo organizowania polskiego życia w mieście było imponujące jak na panujące warunki. Już 6 października 1945 roku – w dniu przejęcia miasta – utworzono posterunek Milicji Obywatelskiej pod komendą kpt. E. Szmytkowskiego oraz uruchomiono szpital w dawnym lazarecie przy ul. Jana z Kolna, pod kierunkiem lekarza Edwarda Kosteckiego. 9 listopada 1945 roku otworzyła się pierwsza polska szkoła podstawowa przy ul. Piastowskiej 55 – jej organizatorka Marta Śliwińska powitała tego dnia zaledwie czworo uczniów. 10 listopada służbę rozpoczęły Wojska Ochrony Pogranicza. 18 listopada ruszył Obwodowy Urząd Pocztowo-Telekomunikacyjny prowadzony przez Jana Malinowskiego, a 31 grudnia 1945 roku otwarto oddział Narodowego Banku Polskiego.
Port pozostawał pod kontrolą radzieckiej floty wojennej, co ograniczało możliwości polskiej administracji. Przeprawa promowa między wyspami Uznam i Wolin działała dzięki niemieckim promom z niemiecką załogą pod radzieckim nadzorem. Dopiero w 1946 roku władze polskie otrzymały statek parowy „Piast” obsługujący połączenie ze Szczecinem i Międzyzdrojami. Realną kontrolę nad przeprawą Polacy uzyskali jednak dopiero w 1950 roku.
Osobnym problemem była granica: linia wytyczona w 1945 roku pozostawiła ujęcie wody pitnej dla miasta po stronie niemieckiej (radzieckiej strefy okupacyjnej). Kwestię tę rozwiązano dopiero w 1951 roku, gdy Polska w ramach korekty granicznej odzyskała 76,5 ha z ujęciem wody przy jeziorze Wolgastsee.
Pierwszy rok polskiego Świnoujścia był czasem chaosu, nędzy, ale i determinacji. Garstka polskich osadników, urzędników i żołnierzy budowała od podstaw struktury państwowe w obcym mieście, w cieniu radzieckiej bazy morskiej i wśród wielokrotnie liczniejszej ludności niemieckiej. To, że się udało, było zasługą ludzi takich jak Matula, Molik czy Śliwińska – których nazwiska warto pamiętać.
Przeczytaj też: Czaplinek dawniej i dziś


