Przemysł stoczniowy od dziesięcioleci stanowił kręgosłup gospodarczy i tożsamościowy Szczecina. Historia Stoczni Szczecińskiej to opowieść o powojennej odbudowie, potędze przemysłowej, walce o wolność, ale także o bolesnym upadku i trudnych próbach odrodzenia. Dziś, po latach kryzysu, sektor znajduje się w punkcie zwrotnym – między obietnicą rozwoju a poważnymi wyzwaniami finansowymi.
Od potęgi do upadku
Historia szczecińskiego przemysłu stoczniowego rozpoczęła się w 1948 roku na zgliszczach zniszczonych niemieckich zakładów. Stocznia Szczecińska im. Adolfa Warskiego szybko stała się jednym z wiodących ośrodków przemysłowych w Europie, w szczytowym okresie w latach 70. zatrudniając ponad 12 000 osób. Zakład specjalizował się w budowie zaawansowanych technologicznie jednostek, takich jak chemikaliowce, gazowce i statki badawcze, które eksportowano na cały świat.
Stocznia była również sercem ważnych wydarzeń społeczno-politycznych. To tutaj miały miejsce krwawo stłumione protesty robotnicze w grudniu 1970 roku oraz strajki w sierpniu 1980 roku, które doprowadziły do powstania „Solidarności”.
Transformacja ustrojowa po 1989 roku przyniosła nowe wyzwania. Utrata rynku radzieckiego i rosnąca konkurencja globalna zapoczątkowały okres restrukturyzacji. Mimo początkowych sukcesów sprywatyzowanej Stoczni Szczecińskiej Porta Holding, która w latach 90. stała się jednym ze światowych liderów w budowie kontenerowców, problemy finansowe narastały. W 2002 roku, w atmosferze kontrowersji dotyczących braku wsparcia ze strony rządu, stocznia ogłosiła upadłość.
Próbą ratowania produkcji było utworzenie państwowej Stoczni Szczecińskiej Nowa. Jej działalność została jednak zakończona w 2009 roku po decyzji Komisji Europejskiej, która uznała pomoc publiczną udzieloną stoczniom w Gdyni i Szczecinie za nielegalną. Rząd polski nie odwołał się od tej decyzji, co doprowadziło do przymusowej likwidacji i wyprzedaży majątku stoczni, kończąc erę budowy wielkich statków w Szczecinie.
Nowa rzeczywistość – ekosystem małych firm
Po latach stagnacji przemysł stoczniowy w Szczecinie przechodzi transformację. Zamiast jednego giganta na rynku funkcjonuje dziś ekosystem mniejszych, wyspecjalizowanych podmiotów, zarówno państwowych, jak i prywatnych. Tereny dawnej Stoczni Szczecińskiej, zarządzane obecnie przez Stocznię Szczecińską Wulkan, goszczą blisko 70 firm, w których codziennie pracuje około 2000 osób.
Głównym graczem w regionie jest Morska Stocznia Remontowa Gryfia, specjalizująca się w remontach, przebudowach i modernizacjach statków. Stocznia realizuje zaawansowane projekty, takie jak instalacja systemów odsiarczania spalin czy systemów uzdatniania wód balastowych. Kluczową inwestycją jest budowa nowego, dużego doku pływającego, który ma zwiększyć jej potencjał remontowy.
Stocznia Szczecińska Wulkan, działająca na historycznych terenach stoczniowych, koncentruje się na produkcji konstrukcji dla sektora offshore, budowie bloków okrętowych dla stoczni zagranicznych oraz współpracy z firmami na swoim terenie. Wulkan jest wykonawcą wspomnianego doku dla Gryfii.
Rynek uzupełniają prywatne stocznie, takie jak Partner Stocznia, uważana za największą prywatną stocznię w regionie, budująca jednostki o długości do 120 metrów, w tym kontenerowce, tankowce i pogłębiarki, głównie na eksport.
Problemy finansowe i restrukturyzacja
Mimo obiecujących perspektyw sektor boryka się z poważnymi problemami. Stocznia Szczecińska Wulkan odnotowała za 2023 rok ogromną stratę netto w wysokości 135,6 mln zł. Przeprowadzony audyt za lata 2016–2023 ujawnił liczne nieprawidłowości w zarządzaniu, w tym budowę symbolicznej stępki pod prom, która kosztowała 800 tys. zł, a wykonana stalowa konstrukcja nadaje się jedynie na złom.
Budowa doku dla Gryfii jest obarczona ponad dwuletnim opóźnieniem, a jej koszty mogą trzykrotnie przewyższyć pierwotną wartość umowy, generując dla Wulkana stratę rzędu 180 mln zł. Nowy zarząd spółki złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie możliwego działania na szkodę firmy przez poprzednie władze.
W maju 2025 roku rząd ogłosił decyzję o dokapitalizowaniu szczecińskich stoczni kwotą 240 milionów złotych. Środki te mają zostać przeznaczone na dokończenie budowy doku dla Gryfii oraz na modernizację infrastruktury i zakup maszyn w Stoczni Wulkan, co ma na celu ustabilizowanie sytuacji finansowej i zwiększenie konkurencyjności.
Offshore – szansa na przyszłość
Szczeciński przemysł stoczniowy, podobnie jak cały sektor w Europie, odszedł od masowej produkcji dużych statków handlowych, w której dominują stocznie azjatyckie. Obecnie strategia opiera się na budowie mniejszych, lecz bardziej zaawansowanych technologicznie jednostek, a także na remontach i produkcji wielkogabarytowych konstrukcji stalowych.
Kluczowym i najbardziej perspektywicznym kierunkiem rozwoju staje się sektor morskiej energetyki wiatrowej (offshore). Stocznie w Szczecinie, zwłaszcza Wulkan, aktywnie dążą do włączenia się w łańcuch dostaw dla farm wiatrowych, produkując elementy fundamentów i wież.
Rozwój sektora offshore stwarza szansę na powstanie tysięcy nowych, dobrze płatnych miejsc pracy. Inwestycje takich gigantów jak Vestas i Windar Renovables, które budują w Szczecinie fabryki komponentów do turbin wiatrowych, potwierdzają rosnącą rolę miasta jako „offshorowej stolicy Polski”.
Niedobory kadrowe
Głównym wyzwaniem jest niedobór wykwalifikowanej siły roboczej, zwłaszcza spawaczy, monterów kadłubów i rurarzy. Jest to efekt luki pokoleniowej oraz upadku szkolnictwa zawodowego w poprzednich dekadach. Przemysł stoczniowy pozostaje jednak kluczowym filarem gospodarki Pomorza Zachodniego. Choć zatrudnienie nie osiąga już poziomów z czasów PRL, sektor wciąż generuje tysiące miejsc pracy.
Między nadzieją a wyzwaniami
Przyszłość szczecińskiego przemysłu stoczniowego nie leży w powrocie do modelu jednego wielkiego zakładu, lecz w budowie elastycznego ekosystemu wyspecjalizowanych firm. Kluczowe czynniki, które zadecydują o sukcesie, to wykorzystanie historycznych kompetencji i infrastruktury do obsługi dynamicznie rozwijającego się rynku offshore, skuteczna modernizacja i inwestycje, powodzenie planu naprawczego w Stoczni Wulkan oraz odbudowa systemu kształcenia zawodowego.
Przemysł stoczniowy w Szczecinie, po latach głębokiego kryzysu, znajduje się w punkcie zwrotnym. Era jednego dominującego zakładu bezpowrotnie minęła, ustępując miejsca bardziej zdywersyfikowanemu modelowi opartemu na specjalizacji i elastyczności. Mimo poważnych wyzwań perspektywy rysują się optymistycznie. Potężne inwestycje w sektor morskiej energetyki wiatrowej, wsparcie rządowe oraz determinacja lokalnych firm do modernizacji dają solidne podstawy do twierdzenia, że przemysł stoczniowy pozostanie ważną i dynamicznie rozwijającą się gałęzią gospodarki Szczecina.







