Gdy myślimy o niemieckiej potędze podwodnej w czasie II wojny światowej, nasze myśli biegną ku stoczniom w Hamburgu, Kilonii czy Gdańsku. Jednak w cieniu tych gigantów, nad brzegami Odry, w Szczecinie (wówczas Stettinie), istniał kluczowy, choć często pomijany, ośrodek machiny wojennej Kriegsmarine. Miasto to było nie tylko miejscem narodzin stalowych drapieżników, ale także kuźnią kadr dla załóg U-Bootów, które siały postrach na Atlantyku. Zapraszamy w podróż do czasów, gdy w szczecińskich stoczniach budowano okręty podwodne, a na wyspie Gryfia tysiące młodych marynarzy przygotowywało się do walki w głębinach.
Stoczniowi giganci i początek produkcji
W przededniu i w trakcie II wojny światowej Szczecin stał się ważnym zapleczem dla niemieckiej marynarki wojennej. Dwie główne stocznie podjęły się wyzwania budowy U-Bootów, choć ich historie i skala produkcji znacznie się różniły.
Stettiner Maschinenbau AG „Vulcan”
Historyczna stocznia Vulcan, zlokalizowana w dzisiejszej dzielnicy Drzetowo, miała bogate tradycje w budowie okrętów wojennych jeszcze z czasów Kaiserliche Marine. Po okresie zamknięcia w latach 20. i 30. została reaktywowana w 1939 roku. Nowe przedsiębiorstwo, również pod nazwą Vulcan, miało ambitne plany, obejmujące budowę aż 18 okrętów podwodnych typu VII C. Rzeczywistość wojenna brutalnie zweryfikowała te zamierzenia.
Stettiner Oderwerke AG
Druga kluczowa stocznia, Oderwerke, położona na terenie dzisiejszego Grabowa, również została włączona w program zbrojeniowy. Na mocy decyzji rządu Rzeszy zakład ten otrzymał polecenie budowy U-Bootów, mimo że – jak wskazują źródła – mógł nie być w pełni przygotowany do sprostania rygorystycznym wymogom technicznym i logistycznym.
Szczecińskie U-Booty: typ, liczba i losy
Wbrew ambitnym planom szczecińskie stocznie zdołały ukończyć i zwodować jedynie trzy okręty podwodne. Wszystkie należały do najliczniej produkowanej klasy w historii – typu VII C. Były to jednostki o długości 67 metrów i szerokości 6,2 metra, z załogą liczącą co najmniej 44 oficerów i marynarzy. Mogły zanurzać się na głębokość 220–230 metrów, a ich uzbrojenie stanowiło 14 torped. Na powierzchni osiągały prędkość ponad 17 węzłów (ok. 32 km/h), a pod wodą ponad 7 węzłów (ok. 14 km/h).
Produkcja w Oderwerke
U-821 – zwodowany 26 czerwca 1943 roku. Po wejściu do służby odbył dwa patrole bojowe. Jego kariera była krótka – 10 czerwca 1944 roku został zatopiony przez alianckie samoloty w pobliżu Brestu. Z 50-osobowej załogi ocalał tylko jeden marynarz.
U-822 – zwodowany 20 lutego 1944 roku. Nigdy nie wziął udziału w walce, służąc wyłącznie jako jednostka szkolna. Jego koniec nastąpił 5 maja 1945 roku, kiedy to załoga dokonała samozatopienia w ramach operacji „Regenbogen”, mającej na celu uniemożliwienie przejęcia okrętów przez aliantów. Wrak został wydobyty i zezłomowany w 1948 roku.
U-823 i U-824 – budowę tych dwóch jednostek rozpoczęto, ale nigdy jej nie ukończono. Zamówienia anulowano w lipcu 1944 roku.
Produkcja w stoczni Vulcan
U-901 – jego budowa trwała 21 miesięcy. Został zwodowany 9 października 1943 roku. Podobnie jak U-822 odbył tylko jeden patrol i nie uczestniczył w starciach bojowych. Po kapitulacji Niemiec, 15 maja 1945 roku, jego załoga poddała się w Stavanger w Norwegii. Okręt podzielił los wielu innych U-Bootów – został zatopiony przez Brytyjczyków 5 stycznia 1946 roku w ramach operacji „Deadlight”.
U-902 – zwodowany 24 stycznia 1943 roku, jednak nigdy nie wszedł do służby. Jego kadłub został dwukrotnie uszkodzony podczas alianckich nalotów na Szczecin, co uniemożliwiło ukończenie budowy.
Praca przymusowa i alianckie bombardowania
Proces produkcyjny w szczecińskich stoczniach był naznaczony nie tylko wyzwaniami technicznymi, ale także mroczną kartą historii. Stocznia Vulcan wykorzystywała pracę niewolniczą, utrzymując własny obóz jeniecki. Wśród więźniów istniał ruch oporu, który podejmował próby sabotażu, starając się uszkadzać budowane jednostki.
Zagrożenie nadchodziło również z powietrza. Alianckie lotnictwo regularnie atakowało strategiczne obiekty przemysłowe Szczecina. Naloty bombowe miały bezpośredni wpływ na produkcję U-Bootów. To właśnie w ich wyniku uszkodzony został kadłub U-902, a także zniszczony został U-108, który przebywał w stoczni (zatonął ostatecznie 24 kwietnia 1945 roku). Ataki te dezorganizowały pracę, niszczyły infrastrukturę i opóźniały budowę.
Kuźnia kadr: 4. Flotylla Szkolna U-Bootów
Rola Szczecina w programie U-Bootów wykraczała daleko poza samą produkcję. W maju 1941 roku na wyspie Gryfia (wówczas Bredower Werder) utworzono 4. Flotyllę Szkolną U-Bootów (4. Unterseebootsflottille). Miejsce to stało się jednym z najważniejszych centrów szkoleniowych dla przyszłych załóg.
Szacuje się, że przez Szczecin przewinęło się około 295 U-Bootów w celach szkoleniowych, remontowych i doposażeniowych, a szkolenie przeszło tu blisko 14 000 kadetów. Młodzi mężczyźni w wieku 17–25 lat przechodzili tu kursy podstawowe, zapoznając się ze skomplikowaną budową okrętu, oraz zaawansowane, obejmujące wielomiesięczne ćwiczenia na Bałtyku w rejonie wyspy Bornholm.
Infrastruktura na Gryfii była imponująca. Obejmowała nabrzeża, hale szkoleniowe, warsztaty, a nawet wieżę do kalibracji peryskopów i akumulatorownię. Kadeci mieszkali na pokładach zarekwirowanych statków pasażerskich – początkowo „Usambara”, a później „Oceana”, które pełniły funkcję pływających koszar. Cały teren był ufortyfikowany – z grubymi stalowymi drzwiami i okiennicami, a niektóre budynki posiadały wieżyczki strzelnicze.
Działalność szkoleniowa została poważnie zakłócona przez nalot z 11 kwietnia 1944 roku, podczas którego zniszczono statek-koszary „Usambara”. Ostatecznie ostatni adepci sztuki podwodnej opuścili Szczecin w lutym 1945 roku na pokładzie „Oceany”.
Dodatkowym elementem systemu szkoleniowego był basen dla U-Bootów w Karsiborze, który od 1942 roku służył jako baza dla jednostek szkolnych i pomocniczych, w tym okrętów z 4. flotylli.
Koniec epoki i powojenne dziedzictwo
Wraz ze zbliżającym się frontem i ostateczną klęską III Rzeszy produkcja i szkolenie U-Bootów w Szczecinie dobiegły końca. Ostatnie okręty opuściły bazę w Karsiborze w połowie kwietnia 1945 roku. Po zakończeniu wojny w wodach portowych i na terenie zniszczonych stoczni pozostały wraki, w tym niedokończony U-902, zniszczony w nalocie U-108 oraz uszkodzony przez minę U-547. Z czasem wszystkie zostały wydobyte i przeznaczone na złom.
Los samych stoczni był różny. Oderwerke przeniosła swoją działalność najpierw do Lubeki, a następnie do Kolonii, by ostatecznie zbankrutować w 1961 roku. Tereny zdewastowanej stoczni Vulcan, po okresie wykorzystywania przez Rosjan jako składowisko złomu, zostały przejęte przez polską administrację 3 stycznia 1947 roku. Na jej gruzach powstała nowa Stocznia Szczecińska, która otworzyła cywilny rozdział w historii szczecińskiego przemysłu okrętowego.
Choć ze stoczni w Szczecinie wyszły w morze tylko trzy U-Booty, z których żaden nie odniósł znaczących sukcesów bojowych, rola miasta w niemieckim wysiłku wojennym na morzu była nie do przecenienia. Jako potężny ośrodek szkoleniowy i naprawczy Szczecin był kluczowym elementem zaplecza „Bitwy o Atlantyk”, przygotowując tysiące marynarzy do służby na „stalowych wilkach” Kriegsmarine.







