Budżet obywatelski, w teorii jedno z najciekawszych narzędzi demokracji bezpośredniej, pozwala mieszkańcom decydować o przeznaczeniu części publicznych pieniędzy. W Szczecinie, podobnie jak w wielu innych polskich miastach, idea ta cieszy się zainteresowaniem. Mieszkańcy zgłaszają setki projektów, a dziesiątki tysięcy biorą udział w głosowaniu. Jednak za fasadą obywatelskiego zaangażowania kryje się poważny problem, który podważa sens całego przedsięwzięcia: wieloletnie opóźnienia w realizacji zwycięskich inwestycji. Projekty, które zdobyły poparcie w głosowaniu, zamiast szybko zmieniać miejską przestrzeń, trafiają do administracyjnego „czyśćca”, a zaufanie obywateli do władz miasta ulega erozji.
Mechanizm SBO: rosnące kwoty, malejące zaufanie
Szczeciński Budżet Obywatelski (SBO) z roku na rok dysponuje coraz większymi środkami. W edycji na rok 2026 do dyspozycji mieszkańców było 20 milionów złotych, a w edycji 2027 kwota ta wzrosła do ponad 22,5 miliona złotych. Władze miasta chwalą się rosnącą frekwencją – w głosowaniu na projekty SBO 2026 oddano około 31 tysięcy głosów. Krytycy wskazują jednak, że ten „rekord” jest w dużej mierze efektem wydłużenia okresu głosowania do 21 dni, podczas gdy jeszcze kilka lat temu, przy 14-dniowym głosowaniu, dzienna średnia liczba głosujących była wyższa.
Pomimo deklaracji o usprawnieniach i organizowania spotkań w ramach „Akademii SBO”, kluczowe problemy pozostają nierozwiązane, a system jest postrzegany bardziej jako narzędzie wizerunkowe niż realna przestrzeń do współdecydowania o mieście.
Główne przyczyny opóźnień – administracyjny paraliż
Głównym zarzutem wobec SBO jest przewlekłość realizacji. Projekty, które wygrywają w grudniu, często czekają latami na wbicie pierwszej łopaty. Przyczyny tego stanu rzeczy są złożone i głęboko zakorzenione w sposobie funkcjonowania miejskiej administracji.
Skomplikowane procedury i brak priorytetów
Zwycięskie projekty muszą przejść przez gąszcz procedur administracyjnych, uzgodnień i przetargów. Jak przyznał wiceprezydent Szczecina, Łukasz Kadłubowski, standardowy cykl realizacji projektu inwestycyjnego to około dwa lata. Ten okres obejmuje wpisanie zadania do budżetu, przygotowanie dokumentacji, ogłoszenie przetargu i wreszcie samą budowę. Problem w tym, że wiele projektów z SBO znacznie przekracza ten termin, co sugeruje, że nie są one traktowane priorytetowo.
Rozdrobnienie zadań i termin głosowania
Kolejnym czynnikiem spowalniającym jest duże rozdrobnienie zadań. Każdego roku do realizacji trafia od 25 do 35 projektów, co stanowi ogromne obciążenie dla miejskich jednostek. Co więcej, od lat ignorowany jest postulat przeniesienia głosowania z późnej jesieni na okres wiosenny lub wczesnojesienny. Obecny termin nie sprzyja publicznej debacie i spotkaniom sąsiedzkim, które mogłyby odbywać się w plenerze i budować większe zaangażowanie wokół zgłaszanych pomysłów.
Kontrowersje i upolitycznienie – czyj to właściwie budżet?
Jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec SBO jest jego upolitycznienie. Idea, w której każdy mieszkaniec ma równe szanse, jest wypaczana przez zaangażowanie lokalnych polityków, którzy wykorzystują budżet do własnej promocji. Radni i posłowie, używając struktur partyjnych i własnego wizerunku, promują konkretne projekty, co zaburza konkurencję.
Głośnym przykładem było promowanie SBO przez wiceprezydenta Kadłubowskiego za pomocą billboardów, których lokalizacja zbiegała się z jego okręgiem wyborczym. Krytykę wywołał również projekt zgłoszony przez Marcina Biskupskiego (wówczas radnego, obecnie zastępcę prezydenta), który miał być realizowany na terenie należącym do spółdzielni mieszkaniowej. Według radnych opozycji było to niezgodne z regulaminem, który wyklucza realizację zadań na gruntach niebędących własnością miasta. Takie działania prowadzą do sytuacji, w której SBO staje się narzędziem w rękach polityków, a nie obywateli.
Szczecin na tle innych miast – wspólny problem
Problemy z budżetem obywatelskim nie są wyłączną domeną Szczecina. Wiele polskich miast boryka się z podobnymi wyzwaniami. W Łodzi i Wrocławiu również pojawiają się zarzuty o wieloletnie opóźnienia w realizacji projektów, co zniechęca mieszkańców do udziału. W Krakowie frekwencja w głosowaniach oscyluje wokół zaledwie 7%, a w Warszawie, mimo ogromnego budżetu, w ostatniej edycji zagłosowało tylko ok. 85 tysięcy z blisko 1,8 miliona uprawnionych.
Eksperci wskazują, że w całej Polsce budżety obywatelskie cierpią na brak transparentności, niejasne kryteria oceny projektów i dominację projektów instytucjonalnych (np. zgłaszanych przez szkoły), które mają większą siłę przebicia niż inicjatywy pojedynczych mieszkańców. Niektóre miasta próbują jednak wprowadzać reformy. Warszawa w edycji na 2026 rok zmieniła zasady podziału środków, obniżyła progi podpisów pod projektami i, co istotne, przeniosła termin głosowania na czerwiec, by ożywić dyskusję.
Jak uzdrowić Szczeciński Budżet Obywatelski?
Aby SBO odzyskał wiarygodność i stał się realnym narzędziem zmiany, konieczne są głębokie reformy.
- Usprawnienie i priorytetyzacja: Miasto musi wypracować ścieżkę szybkiej realizacji projektów z SBO. Powinny one otrzymywać najwyższy priorytet, a ich postęp powinien być publicznie i przejrzyście raportowany, na przykład za pomocą interaktywnej mapy online.
- Depolityzacja: Należy wprowadzić jasne zasady uniemożliwiające radnym i urzędnikom promowanie „swoich” projektów w sposób, który daje im nieuczciwą przewagę. Budżet musi wrócić do obywateli.
- Zmiana kalendarza: Przeniesienie głosowania na cieplejsze miesiące pozwoli na szerszą debatę i autentyczne zaangażowanie społeczności lokalnych.
- Konsolidacja zamiast rozdrobnienia: Warto rozważyć model, w którym do realizacji trafia mniej, ale za to większych i bardziej strategicznych projektów, co mogłoby odciążyć administrację i przynieść bardziej widoczne efekty.
Szczeciński Budżet Obywatelski stoi na rozdrożu. Bez fundamentalnych zmian, które przywrócą jego obywatelski charakter i zagwarantują sprawną realizację zwycięskich pomysłów, pozostanie jedynie iluzją partycypacji. To ostatni dzwonek, by władze miasta podjęły realne działania naprawcze, zanim zaufanie mieszkańców zostanie bezpowrotnie utracone.






