W dniu 8 lutego 2026 roku polska kultura poniosła niepowetowaną stratę. W wieku 86 lat zmarł Edward Linde-Lubaszenko – wybitny aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, ceniony pedagog oraz postać, która na stałe zapisała się w sercach widzów. Dla milionów Polaków pozostanie jednak na zawsze „szefem wszystkich szefów” – Krzysztofem Jarzyną ze Szczecina.
Życie naznaczone historią
Edward Ryszard Linde-Lubaszenko urodził się 23 sierpnia 1939 roku w Białymstoku, w dniu podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. Jego historia rodzinna była niezwykle skomplikowana – biologicznym ojcem był Julian Linde, Niemiec o szwedzkich korzeniach, który po wkroczeniu wojsk radzieckich uciekł do Niemiec. Matka Emilia z małym Edwardem pozostała w Polsce.
W 1941 roku pomocną dłoń wyciągnął do nich Mikołaj Lubaszenko, kapitan Armii Czerwonej, który, fałszując dokumenty, przedstawił ich jako swoją rodzinę i umożliwił im wyjazd do Archangielska. Edward wychowywał się pod nazwiskiem Lubaszenko, a prawdę o swoim biologicznym ojcu poznał dopiero w wieku 18 lat. W 1991 roku, w geście szacunku dla obu ojców, oficjalnie przyjął podwójne nazwisko Linde-Lubaszenko.
Droga do aktorstwa
Początkowo jego droga zawodowa miała wyglądać inaczej – rozpoczął studia medyczne na Akademii Medycznej we Wrocławiu, których jednak nie ukończył. Pasja do sztuki okazała się silniejsza. Już w 1962 roku zdobył pierwszą nagrodę na Ogólnopolskim Studenckim Konkursie Piosenkarzy. Rok później zdał eksternistyczny egzamin aktorski, a jego oficjalny debiut sceniczny miał miejsce w 1964 roku na deskach Teatru Polskiego we Wrocławiu.
W 1977 roku ukończył Wydział Reżyserii Dramatu w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. Jego związek z tą uczelnią był długotrwały – w latach 1987–1990 pełnił funkcję dziekana wydziału aktorskiego, kształcąc kolejne pokolenia polskich aktorów.
Imponujący dorobek artystyczny
Dorobek artystyczny Edwarda Linde-Lubaszenki jest imponujący: ponad 70 ról filmowych, ponad 110 kreacji teatralnych i przeszło 80 występów w Teatrze Telewizji. Ogólnopolską rozpoznawalność przyniosła mu rola doktora Romana Bognara w popularnym serialu telewizyjnym „Układ krążenia” (1977–1978).
Na dużym ekranie zadebiutował w 1966 roku w filmie Kazimierza Kutza „Ktokolwiek wie…”. W kolejnych dekadach współpracował z czołowymi polskimi reżyserami. Do jego najważniejszych ról należą: Tadeusz Stopczyk w kultowych filmach Władysława Pasikowskiego „Psy” (1992), „Psy II: Ostatnia krew” (1994) i „Psy 3. W imię zasad” (2020), Edward „Markiz” w komediach „Sztos” (1997) i „Sztos 2” (2011), a także Pastor w poruszającym dramacie „Róża” (2011) Wojciecha Smarzowskiego. Pojawił się również w oscarowej „Liście Schindlera” (1993) Stevena Spielberga.
Krzysztof Jarzyna ze Szczecina – fenomen popkultury
Choć jego dorobek jest pełen wybitnych kreacji, dla wielu widzów na zawsze pozostanie „szefem wszystkich szefów”. Rola Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina w komedii „Poranek kojota” (2001), w reżyserii jego syna Olafa, jest fenomenem socjologicznym.
Postać gangstera, który pojawia się na ekranie na zaledwie kilkadziesiąt sekund, nie wypowiadając prawie żadnego słowa, stała się ikoną popkultury. Jego wejście, anonsowane słowami: „To Krzysztof Jarzyna ze Szczecina. Szef wszystkich szefów”, przeszło do kanonu polskiego kina. Minimalistyczna, pełna charyzmy i grozy kreacja Linde-Lubaszenki była mistrzowską parodią wizerunku bossów świata przestępczego lat 90.
Wpływ tej postaci wykroczył daleko poza świat filmu. Cytaty z „Poranka kojota” weszły do języka potocznego, a sam Jarzyna stał się bohaterem niezliczonych memów i odniesień. Ukoronowaniem tego fenomenu było odsłonięcie w grudniu 2021 roku na szczecińskiej Łasztowni pomnika-instalacji artystycznej poświęconej tej postaci. Edward Linde-Lubaszenko osobiście uczestniczył w uroczystości odsłonięcia, z humorem przyjmując hołd dla swojej epizodycznej, lecz nieśmiertelnej roli.
Życie prywatne
Edward Linde-Lubaszenko był żonaty czterokrotnie. Z małżeństwa z aktorką Asją Łamtiuginą miał syna Olafa Lubaszenkę, który również został cenionym aktorem i reżyserem. Z małżeństwa z Beatą Paluch miał córkę Beatę Linde-Lubaszenko, która także jest aktorką. W wywiadach z rozbrajającą szczerością przyznawał, że „nie umiał odmawiać kobietom”. Poza aktorstwem jego wielką pasją była piłka nożna – przez lata grał w Reprezentacji Artystów Polskich.
Pożegnanie ze sceną
Aktor ogłosił przejście na emeryturę w 2025 roku, a jego symbolicznym pożegnaniem ze sceną była rola Stańczyka w „Weselu” na deskach Teatru Narodowego. Smutną informację o jego śmierci przekazał syn Olaf Lubaszenko, publikując w mediach społecznościowych wzruszający wpis: „Żegnaj, tato”.
Za swoje wybitne osiągnięcia artystyczne i działalność pedagogiczną Edward Linde-Lubaszenko był wielokrotnie honorowany najważniejszymi odznaczeniami państwowymi, w tym Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” (2024) oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1986).
Dziedzictwo
Odszedł artysta wszechstronny, którego życie i twórczość były równie złożone i fascynujące jak historia Polski, której był świadkiem. Pozostawił po sobie dziedzictwo aktora kompletnego – artysty, który z równą pasją oddawał się pracy na scenie, przed kamerą, jak i kształceniu kolejnych pokoleń aktorów.
Jego role – od dramatycznych kreacji teatralnych po niezapomnianego Krzysztofa Jarzynę ze Szczecina – na zawsze pozostaną w pamięci polskiej publiczności.
Spoczywaj w pokoju, Szefie wszystkich szefów.






