Zamek w Swobnicy: od potęgi Joannitów do ruiny i nadziei na odrodzenie

Na malowniczym Pomorzu Zachodnim, w dolinie rzeki Tywy, na półwyspie otoczonym wodami Jeziora Grodziskiego, wznoszą się mury zamku w Swobnicy. To niemy świadek ponad 600 lat burzliwej historii – od potężnej warowni zakonu rycerskiego, przez barokową rezydencję arystokratyczną, aż po powojenną ruinę. Dziś, dzięki wysiłkom podjętym w ostatnich latach, zamek powoli odzyskuje część dawnego blasku, stając się fascynującym celem dla miłośników historii i zapomnianych zabytków.

Początki i epoka joannitów

Historia ziemi swobnickiej sięga pierwszej połowy XIII wieku. W 1234 roku książę pomorski Barnim I nadał okoliczne tereny, znane jako „Terra Banen”, zakonowi templariuszy. Ich główna siedziba mieściła się w pobliskiej Rurce. Jednak po kasacie zakonu na początku XIV wieku ich majątki, na mocy bulli papieskiej z 1312 roku, zostały przekazane rywalizującemu zakonowi – joannitom, znanym również jako szpitalnicy.

Obecność joannitów nie spotkała się z przychylnością lokalnej ludności i szlachty. Konflikty, głównie na tle ekonomicznym, narastały, a ich kulminacją było zniszczenie zamku w Rurce w 1373 roku przez mieszczan z Chojny. Wyciągając wnioski z tej bolesnej lekcji, joannici postanowili wznieść nową, znacznie potężniejszą i lepiej ufortyfikowaną siedzibę. W 1377 roku, za zgodą książąt szczecińskich Świętobora I i Bogusława VII, rozpoczęto budowę zamku w Swobnicy (wówczas Wildenbruch). Prace trwały do 1382 roku, kiedy to do nowej warowni przeniósł się komandor Henryk von Güntersberg.

Gotycki zamek wzniesiono na planie kwadratu o boku około 50 metrów, w strategicznym miejscu na półwyspie otoczonym z trzech stron wodą. Dodatkową ochronę stanowiła głęboka fosa oddzielająca go od stałego lądu oraz ufortyfikowane podzamcze. Mury obronne, pozbawione okien, sięgały 15 metrów wysokości i zwieńczone były blankami. Najbardziej charakterystycznym elementem była potężna, 31-metrowa wieża ostatecznej obrony (bergfried) w narożniku północno-zachodnim. Jej podstawa była kwadratowa, a wyżej przechodziła w formę cylindryczną. Wejście do niej znajdowało się na wysokości aż 16 metrów nad dziedzińcem i było dostępne jedynie z ganku straży poprzez zwodzoną kładkę. W jej wnętrzu mieściły się m.in. komory strzelnicze oraz głęboki na 10 metrów loch więzienny.

W XV wieku zamek rozbudowano, wznosząc wzdłuż wschodniego muru gotyckie skrzydło mieszczące skarbiec i komnaty komandora, a później także skrzydło południowe, pełniące funkcje gospodarcze. Mimo potęgi warowni konflikty z okoliczną ludnością nie ustawały. W 1399 roku mieszczanie z Bań zamordowali mistrza zakonnego Detleva von Wallmodena, prawdopodobnie w odwecie za fiskalny ucisk. W 1483 roku joannici ostatecznie kupili miasto Banie, rozebrali jego mury obronne i narzucili surową kontrolę.

Kres panowania joannitów w Swobnicy zaczął się w 1544 roku, gdy książę Filip I Pobożny zbrojnie przejął zamek. Pożar w 1621 roku zniszczył część zabudowań, w tym bibliotekę i główne skrzydło. Ostatecznie, po zakończeniu wojny trzydziestoletniej, w 1648 roku joannici na zawsze opuścili Swobnicę.

Właściciele i przebudowa barokowa

Po odejściu zakonu rycerskiego zamek przeszedł w ręce Hohenzollernów ze Schwedt, którzy władali nim aż do 1945 roku. Kluczowy moment w historii obiektu nastąpił w 1680 roku, gdy posiadłość zakupiła księżna Dorota Szlezwicko-Holsztyńska, żona Wielkiego Elektora Fryderyka Wilhelma. Z jej inicjatywy rozpoczęto gruntowną przebudowę, która przekształciła surową, gotycką warownię w modną barokową rezydencję myśliwską.

Nad pracami czuwali wybitni architekci, tacy jak Nering (autor przebudowy pałacu Charlottenburg w Berlinie) oraz Holender Ryckwaert. Rozebrano wówczas północne i południowe skrzydła gospodarcze oraz fragment zachodniego muru wraz z bramą. Na ich miejscu wzniesiono nowe budynki, tworząc elegancki, trójskrzydłowy pałac otwarty na podzamcze. W surowych dotąd murach wykuto okna, a wnętrza ozdobiono bogatymi dekoracjami sztukatorskimi, kominkami, ozdobnymi posadzkami i paradnymi klatkami schodowymi. Mimo tak radykalnych zmian zachowano gotycką wieżę oraz ceglaną elewację, co nadało budowli unikalny charakter.

Okres świetności zamek przeżywał w XVIII wieku za panowania margrabiego Fryderyka Wilhelma von Brandenburg-Schwedt, zwanego „szalonym margrabią”, który rezydował tu aż do śmierci w 1771 roku. Po jego bezpotomnej śmierci majątek stał się własnością państwa pruskiego. Pod koniec XIX wieku przeprowadzono kolejne prace renowacyjne, m.in. adaptując wieżę na platformę widokową. Jednak wysokie koszty utrzymania sprawiły, że na początku XX wieku Hohenzollernowie opuścili rezydencję, a majątek wydzierżawiono. W czasie II wojny światowej zamek, nie mając znaczenia strategicznego, służył jako bezpieczny magazyn zbiorów muzealnych z innych miast, chroniąc je przed nalotami.

Architektura: od warowni do pałacu

Architektura zamku w Swobnicy jest fascynującym świadectwem jego ewolucji. Z pierwotnej, gotyckiej warowni joannitów zachowały się do dziś fragmenty murów obwodowych, potężna wieża oraz piwnice. Wieża, o kwadratowej podstawie (12,3 m boku) i cylindrycznej części górnej, jest najlepiej zachowanym elementem średniowiecznej fortyfikacji.

Dominującym stylem obiektu jest jednak barok, nadany mu podczas przebudowy w latach 1680–1690. Powstał wówczas trójskrzydłowy kompleks pałacowy o łącznej powierzchni użytkowej 1961 m². Skrzydło wschodnie, trzykondygnacyjne, pełniło funkcję głównego budynku reprezentacyjnego (corps de logis). To w nim, mimo zniszczeń, zachowały się najcenniejsze relikty barokowego wystroju: główna klatka schodowa, resztki sztukaterii, obramienia kominków i oryginalne posadzki. Skrzydła południowe i północne, wzniesione na nowo w okresie baroku, uległy największym zniszczeniom w czasach współczesnych. Całość otacza 2,5-hektarowy park krajobrazowy z XIX wieku, do którego prowadzi brukowana aleja lipowo-kasztanowa.

Okres powojenny i obecny stan

Po 1945 roku dla zamku rozpoczął się najmroczniejszy okres w jego dziejach. Początkowo, wciąż w pełni umeblowany, służył jako budynek mieszkalny. Jednak już w 1948 roku został przejęty przez Państwowe Gospodarstwo Rolne (PGR), które urządziło w nim biura, a później magazyn zbożowy. Postępująca dewastacja, potęgowana przez poszukiwaczy skarbów i darmowych materiałów budowlanych, doprowadziła zabytek do stanu ruiny.

W 1992 roku gmina Banie sprzedała zamek holenderskiemu przedsiębiorcy, który obiecywał renowację i stworzenie hotelu z polem golfowym. Plany te nigdy nie zostały zrealizowane, a zabytek niszczał dalej. Tragiczny finał tego okresu nastąpił zimą 2008 roku, gdy zawaliło się najstarsze, północne skrzydło zamku.

Przełom nastąpił w 2011 roku, kiedy to – w dużej mierze dzięki staraniom lokalnego Towarzystwa Zamku w Swobnicy – gmina Banie odzyskała zrujnowaną posiadłość. Niemal natychmiast podjęto pierwsze, najpilniejsze prace ratunkowe. W 2012 roku wyremontowano dach nad najlepiej zachowanym skrzydłem wschodnim. Rok później, dzięki dotacjom z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zakończono renowację średniowiecznej wieży.

Obecnie zamek w Swobnicy to wciąż w dużej mierze „wielka ruina”. Poza odrestaurowaną wieżą i zabezpieczonym skrzydłem wschodnim reszta kompleksu jest w katastrofalnym stanie. Skrzydło północne nie istnieje, a południowe grozi zawaleniem. Wnętrza są zdewastowane, a obiekt pozbawiony jest podstawowych mediów. Ogromne koszty pełnej renowacji przekraczają możliwości finansowe gminy, która w 2021 roku podjęła próbę sprzedaży zamku z ceną wywoławczą 1,5 mln zł, stawiając jednak przyszłemu nabywcy surowe warunki konserwatorskie.

Dostępność turystyczna i przyszłość

Mimo ogólnego stanu ruiny zamek w Swobnicy jest częściowo dostępny dla turystów. Największą atrakcją jest odrestaurowana wieża, udostępniona jako platforma widokowa. Można ją zwiedzać w sezonie turystycznym (od maja do października), w weekendy (piątek–niedziela), w godzinach 10:00–18:00. Cena biletu normalnego wynosi 5 zł, a ulgowego 2 zł. Z jej szczytu roztacza się piękny widok na okolicę.

Należy jednak pamiętać, że pozostała część terenu zamkowego jest niezabezpieczona, a wejście na nią odbywa się na własne ryzyko. Przyszłość całego kompleksu pozostaje niepewna. Pełna odbudowa wymagałaby ogromnych nakładów finansowych i inwestora z wizją, który podjąłby się wyzwania we współpracy z konserwatorem zabytków. Mimo to uratowanie i udostępnienie wieży jest światełkiem w tunelu i dowodem na to, że dla tej perły pomorskiej architektury wciąż jest nadzieja.