Stocznie szczecińskie: od przemysłowego giganta do nowej rzeczywistości

Stocznie

Stocznia Szczecińska to więcej niż nazwa zakładu przemysłowego. To symbol, który przez dekady kształtował tożsamość Szczecina, będąc źródłem dumy i potęgi gospodarczej, ale także areną historycznych zrywów wolnościowych. Jej monumentalne żurawie, widoczne z wielu punktów miasta, były synonimem polskiej myśli technicznej i siły roboczej. Jednak historia stoczni to opowieść o spektakularnym wzlocie, bolesnym upadku i zaskakującej transformacji. Jak wyglądała jej chwała i co dziś dzieje się na terenach, gdzie kiedyś budowano statki dla całego świata?

Złote lata – potęga nad Odrą

Choć tradycje stoczniowe w Szczecinie sięgają XVIII wieku i niemieckich zakładów, takich jak AG Vulcan Stettin, prawdziwy rozdział polskiej historii rozpoczął się po II wojnie światowej. Przemysł stoczniowy w mieście został zniszczony w 95% – najpierw przez alianckie naloty, a następnie przez demontaż urządzeń dokonywany przez wycofujących się Niemców i Armię Czerwoną.

Mimo to na tych zgliszczach, dzięki determinacji polskich inżynierów i robotników, narodził się nowy gigant. Oficjalnie Stocznia Szczecińska rozpoczęła działalność w 1948 roku. Początkowo skupiano się na niewielkich remontach, jednak szybko ambicje wzrosły. Już w 1949 roku zapadła decyzja o budowie pełnomorskich statków, głównie na eksport do ZSRR.

Lata 60. i 70. to złota era Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego. Zakład stał się jednym z najnowocześniejszych w Europie i drugim co do wielkości w PRL, zatrudniając w szczytowym okresie ponad 12 000 osób. Roczna produkcja sięgała 700–800 tys. DWT (ton nośności), co plasowało szczecińską stocznię w europejskiej czołówce.

W odróżnieniu od innych stoczni, które koncentrowały się na masowej produkcji gigantycznych jednostek, Szczecin wyspecjalizował się w budowie mniejszych, lecz wysoce zaawansowanych technicznie statków. Z pochylni schodziły:

  • nowoczesne drobnicowce (np. typu B-455, MS „Kraków”),

  • cenione na świecie chemikaliowce (np. „Bow Sun” ze zbiornikami ze stali nierdzewnej),

  • statki naukowo-badawcze (np. typu B-88 „Passat”),

  • promy pasażersko-samochodowe (np. typu B-490 „Pomerania”),

  • statki-szpitale oraz jednostki specjalistyczne dla marynarki wojennej ZSRR.

W ciągu ponad 50 lat działalności Stocznia Szczecińska zbudowała łącznie 621 statków o łącznej nośności ponad 7,1 mln ton, które pływały po morzach i oceanach całego świata.

Serce buntu – bastion walki o wolność

Stocznia była nie tylko potęgą przemysłową, ale również sercem antykomunistycznego oporu. To tutaj rodziły się bunty przeciwko władzy ludowej, które na zawsze zapisały się w historii Polski.

Grudzień 1970: Robotnicy stoczni wyszli na ulice, protestując przeciwko drastycznym podwyżkom cen. Ich marsz został brutalnie stłumiony przez wojsko i milicję. Przed bramą stoczni padły strzały – byli zabici i ranni.

Sierpień 1980: Strajk w Stoczni Szczecińskiej, obok protestów w Gdańsku, stał się iskrą zapalną, która doprowadziła do powstania NSZZ „Solidarność”. To w Szczecinie podpisano pierwsze z Porozumień Sierpniowych, a brama zakładu stała się symbolem walki o prawa pracownicze i godność.

Upadek giganta – burzliwe lata transformacji

Koniec komunizmu i wejście w gospodarkę rynkową okazały się dla stoczni początkiem końca. Utrata rynku radzieckiego, globalna konkurencja oraz problemy finansowe doprowadziły do głębokiego kryzysu. W latach 90. podjęto próbę restrukturyzacji, przekształcając zakład w spółkę Stocznia Szczecińska Porta Holding S.A. Mimo chwilowych sukcesów, głównie dzięki produkcji średnich kontenerowców, zadłużenie rosło.

W 2002 roku, po wstrzymaniu produkcji i protestach załogi, sąd ogłosił upadłość Porta Holding. Na jej majątku, przy wsparciu państwa, powstała nowa spółka – Stocznia Szczecińska Nowa (SSN). Zakład kontynuował produkcję wyspecjalizowanych jednostek, zatrudniając kilka tysięcy osób.

Ostateczny cios nadszedł w 2008 roku. Komisja Europejska uznała pomoc publiczną udzieloną polskim stoczniom w Gdyni i Szczecinie za nielegalną i nakazała jej zwrot. Rząd premiera Donalda Tuska nie odwołał się od tej decyzji, co przesądziło o losie zakładu. W 2009 roku, na mocy tzw. ustawy kompensacyjnej, rozpoczęto proces likwidacji Stoczni Szczecińskiej Nowa. Jej majątek został wyprzedany, a tysiące pracowników straciło pracę. Wielu z nich, wysoko wykwalifikowanych specjalistów, wyemigrowało do pracy w stoczniach w Niemczech czy Norwegii. Proponowane przez rząd programy przekwalifikowania – m.in. na florystów czy psich fryzjerów – stały się gorzkim symbolem końca pewnej epoki.

Nowa rzeczywistość – przemysł stoczniowy w Szczecinie dzisiaj

Czy upadek Stoczni Szczecińskiej oznaczał koniec przemysłu stoczniowego w mieście? Absolutnie nie. Tradycje i umiejętności przetrwały, jednak branża musiała odnaleźć się w nowej, rynkowej rzeczywistości. Miejsce jednego molocha zajęła sieć mniejszych, prywatnych i wyspecjalizowanych firm, które z powodzeniem konkurują na globalnym rynku.

Dziś na terenach postoczniowych i w ich sąsiedztwie działa prężny ekosystem firm. Oto najważniejsi gracze:

  • Morska Stocznia Remontowa „Gryfia” S.A. – powstała z połączenia stoczni remontowych ze Szczecina i Świnoujścia. Jest dziś największym zakładem w regionie, koncentrując się na remontach, przebudowach i modernizacjach statków. Mimo własnych problemów finansowych i restrukturyzacji inwestuje w przyszłość – dla Gryfii budowany jest jeden z największych doków pływających na Bałtyku.

  • Stocznia Szczecińska „Wulkan” – działa na historycznych terenach stoczni, zarządzając infrastrukturą i realizując duże projekty stoczniowe w modelu EPC (projektowanie, zaopatrzenie, budowa).

  • Partner Stocznia – prywatna stocznia z siedzibą w Policach, która po upadku SSN nawiązała współpracę z armatorami z Holandii i Niemiec. Z sukcesem buduje w pełni wyposażone jednostki, takie jak kontenerowce, barki czy pogłębiarki.

  • Wyspecjalizowani producenci – obok większych firm funkcjonuje wiele mniejszych, lecz kluczowych podmiotów, takich jak Finomar (budowa bloków i kadłubów), Hullkon (specjalistyczne kadłuby, np. dla promów na gaz LNG), Alumare (konstrukcje aluminiowe) czy PTS (kompleksowe remonty).

Współczesny przemysł stoczniowy w Szczecinie charakteryzuje się specjalizacją, elastycznością i skupieniem na niszach rynkowych. Zamiast masowej produkcji firmy stawiają na zaawansowane technologie, innowacyjne rozwiązania (np. instalacje ograniczające emisję spalin) oraz współpracę międzynarodową.

Jaka przyszłość czeka szczeciński przemysł?

Historia szczecińskich stoczni to sinusoida wzlotów i upadków. Odeszła w przeszłość era jednego, państwowego giganta, który kształtował całe miasto. Jednak duch stoczniowy przetrwał. Dziś, w nowej, zdecentralizowanej formie, branża wciąż pozostaje ważnym elementem gospodarki Szczecina.

Opierając się na bezcennym dziedzictwie, doświadczeniu i kompetencjach pracowników, szczeciński przemysł stoczniowy udowadnia, że potrafi dostosować się do wyzwań XXI wieku. Przyszłość nie leży już w wielkości, lecz w innowacji, specjalizacji i zdolności do odpowiadania na dynamicznie zmieniające się potrzeby globalnego rynku morskiego.